Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi z3waza ze starożytniego miasteczka Pobiedziska. Mam przejechane 74680.40 kilometrów w tym 20878.01 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 24.70 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy z3waza.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 64.72km
  • Teren 59.00km
  • Czas 02:46
  • VAVG 23.39km/h
  • VMAX 48.60km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • HRmax 169 ( 94%)
  • HRavg 155 ( 86%)
  • Kalorie 2159kcal
  • Podjazdy 700m
  • Sprzęt Janek z Czarnolasu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Wałcz - Gogol

Niedziela, 24 sierpnia 2014 · dodano: 24.08.2014 | Komentarze 7

Okazało się że w Gogolu mam szansę na pierwszą "szóstkę". Sytuacja przed Wałczem wyglądała tak:


Wynikało z tego że na 5. raczej nie mam szans - ten ze Świnoujścia regularnie punktuje wyżej ode mnie, natomiast Piotr Dukarski traci do mnie 66 punktów, a jeździ mniej więcej na moim poziomie, więc jest czego bronić :). Czyli w sumie nie pojechałem po pietruszkę a po szansę otrzymania wykonanej z pleksi plakietki z moim zdjęciem za "osiągnięcia" roku 2014.
No to pojechałem.
Na miejscu zebrała się niewielka grupka Goggli, którzy ostatnio przeżywają jakiś kryzys wyścigowy, ale choć mała to wesoła... i ruchliwa.

No i przyjechał nasz wierny kibic - Jurek :)
Po krótkiej rozgrzewce czas na ustawienie się w sektorach. Tam spotykam Tomka Adryana, więc czas płynie szybko na rozmowach o tym o czym zwykle rozmawiają osoby pierdolnięte na punkcie roweru. Start, ruszam dość szybko, albo koledzy Josip i JP ruszają wolno - w każdym razie widzę ich przez cały odcinek asfaltowy dość blisko, do JP nawet się zbliżam, a potem ścieżka się zwięża i zaczyna się teren i jakoś mi nikną z oczu. Jadę swoje - takie jest moje założenie. Nawet zabrałem dziś pulsometr, pierwszy raz w tym sezonie na wyścig MTB. Ale jedzie mi się średnio, nie mogę się jakoś wkręcić na odpowiednie obroty. A może po prostu zwyczajnie na moim tegorocznym poziomie... nie wiem ale jadę.

Po prostu jadę (Foto by Jurek)
Na pierwszym poważniejszym podjeździe (niezbyt ostrym ale długim) łapie mnie Mateusz Wasielewski, łapię jego koło (oprócz tego, że łapię kryzys) i za jego pomocą wjeżdżam na szczyt. Jak dojeżdżamy do asfaltu daje mi znak żeby go wyprzedził więc jadę z górki, wpadamy na kolejny tym razem już stromy podjazd. Blokuję amora, zrzucam płytę na środek i jadę. W pewnym momencie Mateusz schodzi i mnie blokuje, aja na środkowej tarczy mam za duży opór żeby przyspieszyć i też zsiadam i robię to czego szczerze nienawidzę - czyli pcham pod górkę, i tak samo moje tętno skacze, a oddech robi się jak 80 staruszka po seksie z 18-latką (tak sobie przynajmniej wyobrażam), na tym pchaniu sporo tracę i po chwili słyszę za sobą "Marcin? To ja Dawid". No cóż mam na plecach Dave'a a po chwili już przed sobą :(. Za to po parunastu metrach niespodzianka - Josip - tradycyjnie walczy z oponą i zawartym w niej mleczkiem. Pyta mnie czy mam nabój CO2 - mam - zatrzymuję się i mu rzucam. W miedzyczasie dochodzi mnie  Zbychu - no nie jest dobrze. Po spotkaniu z Josipem i jego oponą dojeżdżam do fajnego zjazdu po którym jest fajny, sztywny podjazd. Co z tego skoro łańcuch ni cholery nie chce spaść z blata. Więc znów butjuję. Zatrzymuję się nawet zobaczyć o co chodzi z tym blatem. Ale nie dochodzę do żadnych wniosków. Tam dochodzi mnie Jacek Głowacki. No teraz to już jest fatalnie! Ale utrzymuję się za nim a potem go wyprzedzam. Zaczyna się sekcja asfaltowa więc mam czas pomyśleć o co lota z tą przerzutką - po prostu obejma manetki blokady amora, która działa mi jak manyż czyli ciężko, przesynęła się pod wpływem gwałtownej siły jaką wywarłem na nią przy pierwszym sztywnym wjeździe i zablokowała mi cyngiel manetki przedniej przerzutki. Próby przesynięcia jej podczas jazdy kończą się niemal lądowaniem w rowie. Więc chcąc nie chcąc zatrzymuję się poprawić to pieprzone ustrojstwo.  Znowu mnie wyprzedza Jacek. Gonię go i dochodzę jego grupkę. Dzięki temu dłuuuuuuuga prosta przez las mija mi szybko bo w peletonie. Gdzieś na mini bufecie spotykamy Staszka Walkowiaka który coś się snuje, a jeszcze się mnie pyta "co ty robisz?", ja mu na to "Co TY tu robisz".
Po wyścigu  Stasiu mi powiedział że jak zerwie go pierwsza grupa to traci motywację do ścigania.
No w każdym razie Stasiu podciąga nas pod górkę asfaltową kończącą pierwszą rundę. Robi to tak skutecznie że Jacek Głowacki zostaje gdzieś zerwany z tyłu. Na początku drugiego kółka łapię Mateusza Wasielewskiego, co poprawia mi humor, ba znaczy że się jednak rozkręciłem. A potem łapię grupkę  Zbycha. Na podjeździe koło wycinki idzie mi nadspodziewanie dobrze. Znów zjazd asfaltem i ten długi sztywny podjazd. Tym razem przednia przerzutka działa, wrzucam młynek i odjeżdżam Zbychowi i reszcie. Po krótkim czasie dochodzi mnie Josip - zajęło mu dokładnie jedno kółko dogonienie mnie. Ale po chwili znów staje dopompowywać. Zjazd, podjazd i znowu długa prosta - tym razem jadę sam, ale mam świadomość, że za mną jest grupka ze Zbychem i że na tej dłuuugiej prostej mnie widzą i że jest ich kilku i że trudno będzie im uciec. I faktycznie łapią mnie przed asfaltem. Postanawiam to wykorzystać. Schodzę sobie na drugie miejsce i jadę spokojnie za gościem ze Szczecina, który pięknie mnie ciągnie pod górę i pod wiatr. Zbychu też niezły cwaniak :) nie wychyla się jedzie sobie cichutko z tyłu. Tylko gość na Wilierze, podpala się i zamiast łapać koło jedzie z boku tworząc mi dodatkowy parawan przed wiatrem. Tętno spada do 140, luz hehe. Kończymy drugie kółko i zaczyna się 8-kilometrowy powrót. Najpierw jest zjazd po bruku - tu trochę odchodzę reszcie grupki w nadziei złapania jakiegoś szybszego koła. Niestety po drodze mijam tylko miniowców, którzy mają swój krzyż i też go niosą do mety :). W końcu grupka ze Zbychem znów mnie łapie. Zostały 3 km. Do przodu wychodzi podpalony Wilier. Niech się podmęczy :). Ładnie wjeżdża po piasztysty pagórek tuż przed metą. Ale czuć że noga mu mięknie. Na asfalcie zaczynają się szachy. Zwalniamy dosyć ale i tak łykamy jakiegoś gościa z Mega co jechał sam i się ujechał. Ostatni zakręt i ostatnia prosta. Z koła wychodzi gość ze Szczecina, ja za nim. Wilier biedny zostaje.  I hajda do mety, ja nieomal się wywalam na ostatnim skręcie przed metą ale jakoś udaje się nie walnąć bokiem o krawężnik, choć kosztuje mnie to przegraną ze Szczecinem. Ale wjeżdżam na metę jako 2. z Goggli. Dość niespodziewanie trzeba przyznać. W całym wyścigu tracę 15,25 pkta do 7. zawodnika w generalce. Zostało jeszcze 50,59, powinno wystarczyć, ale i w Łopuchowie będzie się o co ścigać. 
Ogólnie jestem zadowolony - był to wyścig z serii padłeś - powstań. A poza tym na after party spędziłem miło czas ze znajomymi, no i wygrałem plecak w tomboli. Josip tym razem nic nie wygrał, choć go nie było :).
Trasa:

Kategoria Maraton/XC/CX



Komentarze
rmk
| 14:41 niedziela, 31 sierpnia 2014 | linkuj http://st17.static.bikestats.pl/userimages,20140831,38907,40253,orig.jpg
Od fotoreporterów ;)
z3waza
| 22:01 piątek, 29 sierpnia 2014 | linkuj Jurek - no pojadę w trupa bo mam motywację
Seba - eee tam nic nadzwyczajnego
Maciej - to my liczymy w końcu na jakiegoś grilla ;)
JP - bo to był wyścig na którym się dużo działo, nie wszystkie są takie.
RMK - to sam google+ tak zrobił. Wynik taki se, ważne że miejsce utrzymane.
rmk
| 20:38 czwartek, 28 sierpnia 2014 | linkuj Niezły poklatkowy filmik zmontowałeś z moich pstryknięć :))
Gratuluję wyniku :)
JPbike
| 19:16 wtorek, 26 sierpnia 2014 | linkuj Fajnie opisałeś te przeżycia typu padłeś-powstań na mega trasie. Gratki !
MaciejBrace
| 15:34 poniedziałek, 25 sierpnia 2014 | linkuj Przepraszam, czy będzie jakiś poczęstunek w Łopuchowie - jak będzie pudło -sugeruję murzynek z czekoladą :)
Beny79
| 10:58 poniedziałek, 25 sierpnia 2014 | linkuj ładnie, gratki.
Jurek57
| 21:17 niedziela, 24 sierpnia 2014 | linkuj Jak mi tu podpiszesz że w Łopuchowie pojedziesz w "trupa" to będę "czarował" ... :-)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa mawio
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]