Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi z3waza ze starożytniego miasteczka Pobiedziska. Mam przejechane 74680.40 kilometrów w tym 20878.01 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 24.70 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy z3waza.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Po asfaldzie

Dystans całkowity:30095.38 km (w terenie 644.10 km; 2.14%)
Czas w ruchu:1041:19
Średnia prędkość:28.90 km/h
Maksymalna prędkość:2156.00 km/h
Suma podjazdów:111291 m
Maks. tętno maksymalne:189 (105 %)
Maks. tętno średnie:171 (95 %)
Suma kalorii:586904 kcal
Liczba aktywności:498
Średnio na aktywność:60.43 km i 2h 05m
Więcej statystyk
  • DST 62.00km
  • Czas 02:04
  • VAVG 30.00km/h
  • VMAX 45.44km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • HRmax 162 ( 90%)
  • HRavg 138 ( 77%)
  • Kalorie 1425kcal
  • Podjazdy 300m
  • Sprzęt Helga
  • Aktywność Jazda na rowerze

Powrót taty

Środa, 17 lipca 2013 · dodano: 17.07.2013 | Komentarze 0

"Pójdźcie, o dziatki, pójdźcie wszystkie razem
Za miasto, pod słup na wzgórek,
Tam przed cudownym klęknijcie obrazem,
Pobożnie zmówcie paciórek.

Tato nie wraca; ranki i wieczory
We łzach go czekam i trwodze;
Rozlały rzeki, pełne zwierza bory
I pełno zbójców na drodze".

Słysząc to dziatki biegą wszystkie razem,
Za miasto, pod słup na wzgórek,
Tam przed cudownym klękają obrazem
I zaczynają paciórek.

Całują ziemię, potem: "W imię Ojca,
Syna i Ducha świętego,
Bądź pochwalona, przenajświętsza Trójca,
Teraz i czasu wszelkiego".

Potem: Ojcze nasz i Zdrowaś, i Wierzę,
Dziesięcioro i koronki,
A kiedy całe zmówili pacierze,
Wyjmą książeczkę z kieszonki:

I litaniją do Najświętszej Matki
Starszy brat śpiewa, a z bratem
"Najświętsza Matko - przyśpiewują dziatki,
Zmiłuj się, zmiłuj nad tatem!"

Wtem słychać tarkot, wozy jadą drogą
I wóz znajomy na przedzie;
Skoczyły dzieci i krzyczą jak mogą:
"Tato, ach, tato nasz jedzie!"

Obaczył kupiec, łzy radośne leje,
Z wozu na ziemię wylata;
"Ha, jak się macie, co się u was dzieje?
Czyście tęskniły do tata?

Mama czy zdrowa? ciotunia? domowi?
A ot rozynki w koszyku".
Ten sobie mówi, a ten sobie mówi,
Pełno radości i krzyku.

"Ruszajcie - kupiec na sługi zawoła -
Ja z dziećmi pójdę ku miastu".
Idzie... aż zbójcy obskoczą dokoła,
A zbójców było dwunastu.

Brody ich długie, kręcone wąsiska,
Wzrok dziki, suknia plugawa;
Noże za pasem, miecz u boku błyska,
W ręku ogromna buława.

Krzyknęły dziatki, do ojca przypadły,
Tulą się pod płaszcz na łonie;
Truchleją sługi, struchlał pan wybladły,
Drżące ku zbójcom wzniósł dłonie.

"Ach, bierzcie wozy, ach, bierzcie dostatek,
Tylko puszczajcie nas zdrowo,
Nie róbcie małych sierotami dziatek
I młodej małżonki wdową".

Nie słucha zgraja, ten już wóz wyprzęga,
Zabiera konie, a drugi
"Pieniędzy!" krzyczy i buławą sięga,
Ów z mieczem wpada na sługi.

Wtem: "Stójcie, stójcie!" - krzyknie starszy zbójca
I spędza bandę precz z drogi,
A wypuściwszy i dzieci, i ojca,
"Idźcie, rzekł, dalej bez trwogi".

Kupiec dziękuje, a zbójca odpowie:
"Nie dziękuj, wyznam ci szczerze,
Pierwszy bym pałkę strzaskał na twej głowie,
Gdyby nie dziatek pacierze.

Dziatki sprawiły, że uchodzisz cało,
Darzą cię życiem i zdrowiem;
Im więc podziękuj za to, co się stało,
A jak się stało, opowiem.

Z dawna już słysząc o przejeździe kupca,
I ja, i moje kamraty,
Tutaj za miastem, przy wzgórku u słupca
Zasiadaliśmy na czaty.

Dzisiaj nadchodzę, patrzę między chrusty,
Modlą się dziatki do Boga,
Słucham, z początku porwał mię śmiech pusty,
A potem litość i trwoga.

Słucham, ojczyste przyszły na myśl strony,
Buława upadła z ręki;
Ach! ja mam żonę, i u mojej żony
Jest synek taki maleńki.

Kupcze! jedź w miasto, ja do lasu muszę;
Wy, dziatki, na ten pagórek
Biegajcie sobie, i za moję duszę
Zmówcie też czasem paciórek".
Dziś kącik poetycki.
Moje dzieci nie mówiły paciórka, ja nie spotkałem zbójców tylko jeden idiota na mnie trąbił i tak sobie trasą dookólną wróciłem do domu
/3286462

  • DST 51.00km
  • Czas 01:44
  • VAVG 29.42km/h
  • VMAX 52.62km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • HRmax 162 ( 90%)
  • HRavg 142 ( 79%)
  • Kalorie 1161kcal
  • Sprzęt Helga
  • Aktywność Jazda na rowerze

Siła z kanią

Wtorek, 16 lipca 2013 · dodano: 16.07.2013 | Komentarze 5

...ale tym razem kania z małej litery co się wyjaśni zaraz.
Pojechałem sobie popodjeżdżać, trzeba przyznać że samotnie trzeba się znacznie bardziej mobilizować. No ale się zmobilizowałem i pojechałem.
Jak już wracałem przyuważyłem w Promnie trzy kanie vel sowy wystające z krzaków. Po przyjechaniu do domu przesiadłem się do samochodu i z całą rodzinką ruszyliśmy na wyprawę łupieżczą. Okazało sie że kań nie było trzy ale siedem.

7 kań i 2 panie
2 z kań zostały niezwłocznie skonsumowane na kolację. Mmmmmmmmmmmm.
/3286462

  • DST 24.00km
  • Czas 00:51
  • VAVG 28.24km/h
  • VMAX 40.18km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Sprzęt Helga
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pokręcenie nóżką

Poniedziałek, 15 lipca 2013 · dodano: 15.07.2013 | Komentarze 4

Wyjazd nic specjalnego... ale jak zdjąłem rower z haka to okazało się, ze zeszło powietrze z tylnego koła, no nic wziąłem dętkę, założyłem, jednak popełniłem jakiś błąd - efekt - piękna eksplozja przy 8 barach. Na szczęście była druga.
I wreszcie ruszyłem, trasa bez fajerwerków, jak to samotne pomykanie na szosie.
Chciałem tylko dodać że trafiłem na akcję Pomoc mierzona kilometrami i stwierdziłem, że skoro i tak jadę to nic nie stoi na przeszkodzie żeby ponabijać kamy i dla czyjegoś dobra.
/3286462/

  • DST 153.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 05:28
  • VAVG 27.99km/h
  • VMAX 56.93km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Sprzęt Helga
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Na Paryż....

Sobota, 13 lipca 2013 · dodano: 13.07.2013 | Komentarze 3

...jechali Drogbas z JP, ale znaleźli się koledzy co ich postanowili odprowadzić a to znaczy Marc, Klosiu, Seba i ja. Z Sebą wystartowaliśmy chwilę po 6 aby dotrzeć na ósmą na umówioną ustawkę na pętli na rogu Koszalińskiej i Biskupińskiej. Byliśmy pierwsi :) ale wkrótce dojechali i bohaterowie dzisiejszej wyprawy jak i reszta orszaku.
Chłopaki mieli rowery ściśle wyprawowe - ważyły koło 40 kg i wymagały sporych umiejętności żeby utrzymać prosty tor jazdy, no ale chłopaki trochę potrenowali przed wyjazdem. W związku z wagą rowerów tempo odprowadzania było bardzo spacerowe, choć Kłosiu który pożyczył rower od JP próbował nawet sprintów pod górkę 40-kilowym rowerem. I tak w wesołej atmosferze dojechaliśmy za Nieprószewo gdzie z naprzeciwka nadjechał Jurek, który przejął naszych podróżników. To znaczy zanim przejął zatrzymaliśmy się na rozdrożu na przedłużone pożegnanie.
Humory dopisują - 30 kilometr :) © Z3Waza

Jurek też w dobrym humorze © Z3Waza

I pojechali chłopaki w siną dal a konkretnie w stronę Buku a my czyli Kłosiu, Marc, Seba i ja w stronę Stęszewa.
...i pojechali w siną dal © Z3Waza


Ponieważ wiatr zmienił się na wiejący w plecy to żal nie było wykorzystać takiego zjawiska i zaczęliśmy dokręcać. Jak na zmianie jechałem sobie spokojne 45km/h to zobaczyłem Kłosia zabierającego się w ucieczkę, co było robić - trzeba było przyspieszyć... w sumie doszliśmy wg mojego licznika do ponad 56km/h, a w Stęszewie znaleźliśmy się błyskawicznie, dalej w sportowym tempie pojechaliśmy na Mosinę gdzie zrobiliśmy sobie popas na espresso i lody.
Miło się gadało czas płynął szybko i wesoło (BTW jeszcze nie widziałem tak lachającego się Kłosia). Ale co dobre szybko się kończy i znów trzeba było siadać na te cholerne rowery :). Kłosiu z Marcem skręcili na Puszczykowo, a my w Rogalinku na Wiórek. Na podgórku w Rogalinku złapaliśmy jakieś szoszona z nadwagą... ale on chciał współpracować i wyszedł raz na zmianę, chwilę pociągnął 34 km/h po czym zszedł do 30, więc go zmieniłem, Seba dołożył do 36 i szoszon znikł :). Dalej już bez większych emocji przez Daszewice, Koninko, Tulce, Gowarzewo, Kostrzyn, Iwno na herbatkę do Seby i dalej do domu.
Bardzo fajny trip, dzięki wszystkim za wspólne pokręcenie i powodzenia chłopaki w drodze do Paryża!!!!

  • DST 50.00km
  • Czas 01:44
  • VAVG 28.85km/h
  • VMAX 47.36km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • HRmax 158 ( 88%)
  • HRavg 134 ( 74%)
  • Kalorie 997kcal
  • Sprzęt Helga
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z pracy

Czwartek, 11 lipca 2013 · dodano: 12.07.2013 | Komentarze 0

Brzydko wietrznie i nielipcowo, nawet ten wiatr niby wiejący korzystnie przeszkadzał. W Kociej spotkałem Sebę i zrobiłem sobie małą przerwę na łyk pepsi.

  • DST 42.00km
  • Czas 01:28
  • VAVG 28.64km/h
  • VMAX 45.44km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • HRmax 166 ( 92%)
  • HRavg 132 ( 73%)
  • Kalorie 1038kcal
  • Sprzęt Helga
  • Aktywność Jazda na rowerze

Przejażdżka do Fogt Bikes

Środa, 10 lipca 2013 · dodano: 10.07.2013 | Komentarze 4

Po oglądnięciu końcówki czasówki na TdF pojechałem odwiedzić znajdującego się w "szpitalu" mojego specyka, a konkretnie dowieźć wentyl do bezdętki. Generalnie noga podawała - pod wiatr jechałem w tlenie lekko powyżej 30km/h. Na wiadukcie w Swarzędzu zrobiłem małe ściganko z szoszonem spotkanym na światłach koło Lidla (wygrałem) i ledwo rozgrzany zajechałem do Fogt Bikes gdzie uciąłem sobie pogawędkę z właścicielem. Powrót tą samą trasą Zalasewo-Swarzędz-Jasin-Sarbinowo-Góra-Promno-Pobiedziska tym razem głównie z wiatrem.

  • DST 25.00km
  • Czas 00:56
  • VAVG 26.79km/h
  • VMAX 45.44km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • HRmax 154 ( 86%)
  • HRavg 127 ( 70%)
  • Kalorie 511kcal
  • Sprzęt Helga
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rozjazd po BA

Poniedziałek, 8 lipca 2013 · dodano: 08.07.2013 | Komentarze 0

Taka ciekawostka - założyłem białe lumpki, wsiadłem na rower, przejechałem się, wróciłem... ciuchy dalej były białe

  • DST 57.00km
  • Czas 01:52
  • VAVG 30.54km/h
  • VMAX 52.62km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • HRmax 167 ( 93%)
  • HRavg 141 ( 78%)
  • Kalorie 1399kcal
  • Podjazdy 330m
  • Sprzęt Helga
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Ustawka z okoliczną wiaruchną

Piątek, 28 czerwca 2013 · dodano: 28.06.2013 | Komentarze 1

Okoliczna wiaruchna to Rodman i Marcin. Prowokatorem był Rodman - rzucił hasło na BS, a jako że byłem już ustawiony z Kanią to pojechaliśmy mu na spotkanie w Kostrzynie. Ponieważ Rodman jutro ma wyścig to tempo było spacerowe i rzadko przekraczaliśmy 35 km/h :). Track z trasy zresztą to pokazuje... dopiero jak Marcin wyszedł na zmianę za Wierzycami to się zrobiło ostrzej. Potem odprowadziliśmy Rodmana z powrotem do Kostrzyna, a ja zajechałem pod dom Marcina, gdzie odbyliśmy krótką gadkę szmatkę. Najlepsze jest to że dopiero jak wracałem do domu to zaczęło mi się dobrze jechać - po prostu późny obiad dopiero się ułożył :)


  • DST 46.00km
  • Czas 01:36
  • VAVG 28.75km/h
  • VMAX 48.31km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • HRmax 168 ( 93%)
  • HRavg 122 ( 68%)
  • Kalorie 1115kcal
  • Podjazdy 670m
  • Sprzęt Helga
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zakwaszanie

Środa, 26 czerwca 2013 · dodano: 27.06.2013 | Komentarze 0

Badanie zakwaszenia i mocy - wyniki poznam kiedyś tam. W każdym razie wjeżdżałem na Osową w trupa, pod koniec byłem jak nawalony - nie mogłem utrzymać prostego toru jazdy. Wracając z Mosiny do Poznania zabrałem się w ucieczkę z kolegami, który podczepili się pod zaprzyjaźniony samochód.


  • DST 109.00km
  • Czas 03:24
  • VAVG 32.06km/h
  • VMAX 70.30km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Podjazdy 928m
  • Sprzęt Helga
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dystans jak dystans

Niedziela, 23 czerwca 2013 · dodano: 23.06.2013 | Komentarze 0

Kolejny dystans z FTI dziś w sześcioosobowym składzie:
Stasiu, Michał, Artur, Piotrek i Darek... a no i ja.
Dziś Michał Zbroszczyk odpuścił sobie maraton w Barlinku ale przyjechał z nastawieniem zdecydowanie wyścigowym i nogą odlaną z żelaza - no w każdym razie robił dziś za głównego konia pociągowego, do tego stopnia, że często zmieniał się ktoś jadący z nim w parze a on dalej ciągnął z siłą perszerona i szybkością folbluta. No ciężko z nim było na zmianie, ale tempo przynajmniej było przyzwoite. Zrobiliśmy tradycyjnie kilka podjazdów pod Osową (podjeżdżając zastanawiałem się ile razy już na nią wjechałem w tym roku), a potem małe kółeczko po Wielkopolsce, na powrocie chłopaki pojechali jeszcze na Osową, ja z Piotrkiem zrezygnowaliśmy.
I tyle, dodam jeszcze, że było mokro a ja pojechałem w pięknych białych skarpetkach i takiż butach dopiero co umytych i wyczyszczonych cifem... no cóż prawa Murphy'ego działają :)