Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi z3waza ze starożytniego miasteczka Pobiedziska. Mam przejechane 74680.40 kilometrów w tym 20878.01 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 24.70 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy z3waza.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 43.00km
  • Czas 01:35
  • VAVG 27.16km/h
  • VMAX 41.62km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • HRmax 160 ( 89%)
  • HRavg 143 ( 79%)
  • Kalorie 1110kcal
  • Sprzęt Helga
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rozjazd

Środa, 10 kwietnia 2013 · dodano: 10.04.2013 | Komentarze 3

Zgodnie z planem rozjazdowa pętelka. Trasa bez specjalnych emocji - bo ruch mały, asfalt czarny, wiatr umiarkowany. Po drodze spotkałem jednego szoszona w okolicy Jankowa. A poza tym ponieważ brakło emocji, to oddawałem się rozmyślaniom, że dzień dziś niby szary i ponury, bo niedawno było mniej szaro za to zimno, więc z dwojga wybieram szaro. Poza tym pogoda sprawiła że i gęsiom wędrownym zachciało się trenować i ćwiczyły dziś loty w grupie na zmianach. Ciekawe jak gęsi sygnalizują zmianę albo dziurę powietrzną.
Ponieważ stawać mi się nie chciało to zamieszczam zdjęcie sprzed tygodnia, kiedy było bielej i ponurzej. A gęsi były w rozsypce i żadnych kluczy ustawiać im sie nie chciało.
Gęsi na le(o)tnisku © Z3Waza


  • DST 23.00km
  • Teren 15.00km
  • Czas 01:14
  • VAVG 18.65km/h
  • VMAX 37.20km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • HRmax 170 ( 94%)
  • HRavg 141 ( 78%)
  • Kalorie 680kcal
  • Podjazdy 190m
  • Sprzęt Konik
  • Aktywność Jazda na rowerze

Taki niby teren

Wtorek, 9 kwietnia 2013 · dodano: 09.04.2013 | Komentarze 1

Niby bo co to za teren na Malcie. Ale wreszcie na góralu, wreszcie bez owiewów. Sama radość... a ten niby teren to pagórki w okolicy Term Poznańskich gdzie z FTI robiliśmy interwały połączone z kilkoma zjazdami z co bardziej stromych górek. Ogólnie pomimo że na góralu siedziałem ostatnio w styczniu to czuję ten rower i wiem że MTB to jest to!!! W międzyczasie spotkałem Josipa który z jakimś kolegą robił rundy wokół Malty, ale spotkanie ograniczyło się do "cześć, cześć". Na koniec jeszcze ściganko z Błażejem i koniec pierwszego treningu terenowego od nie wiadomo kiedy.
Kategoria FTI, Sport, Zez wiaruchnom


  • DST 4.00km
  • Czas 00:22
  • VAVG 10.91km/h
  • VMAX 19.44km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Sprzęt Kross sztywniaczek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wycieczka

Niedziela, 7 kwietnia 2013 · dodano: 07.04.2013 | Komentarze 2

Z żoną po piwo oraz w celach krajoznawczo-fotograficznych. Relację szczegółową znajdziecie u Asi.
A przy okazji dojechałem do 100 w dzisiejszym dniu.
No i uczciłem dzisiejsze wydarzenie kolarskie.
Paryż-Pobidziskaix © Z3Waza


  • DST 90.00km
  • Czas 03:06
  • VAVG 29.03km/h
  • VMAX 65.54km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • HRmax 172
  • HRavg 142 ( 79%)
  • Kalorie 2260kcal
  • Sprzęt Helga
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zabrałem siekierę do samochodu

Niedziela, 7 kwietnia 2013 · dodano: 07.04.2013 | Komentarze 6

Jeeeeeeee!!!!!!!!
Nareszcie mogę powiedzieć ze wyjazd na rowerze sprawił mi czystą radość - palce mi nie zmarzły choć miałem rękawiczki jesienno/wiosenne. Bidon nie zamarzał, twarz nie tężała od wiatru, a z mrozu to był jedynie Mateusz.... no po prostu Hiszpania :D
Ale do rzeczy - dziś ruszyłem już tradycyjnie ze Starołęckiej tym razem w większej ekipie - w sumie było nas na początek dziesięć osób i w takiej grupce ruszyliśmy żwawo w kierunku mosiny aby dokonać wiosennego zdobycia Osowej po trzykroć. Podjazdy jak zwykle u mnie - każdy kolejny wchodził lepiej. Potem ruszyliśmy na rundę przez Mosinę, Borkowice, Drużynę, Czempiń, Grabianowo, Mosinę.
Kawałek za Mosiną przydarzył się wypadek, którego byłem mimowolnym uczestnikiem - jechaliśmy właśnie na szybkich zmianach gdy trafiliśmy na błoto przede mną zrobiło się zamieszanie i odpuściłem lekko korbę - kolega który jechał za mną był dość blisko i zahaczył moje koło zaliczając niestety mocną glebę - szczęściem skończyło się na podartych ciuchach i potłuczeniach, mogło być niebezpieczniej bo w niewielkiej odległości za nami jechał samochód... bogu dzięki kierowca okazał się czujny.
Potem bez wielkich wydarzeń - no może poza szybką jazdą z wiatrem na zmianach w trzyosobowych grupach.
Potem powrót na Osową i kolejne podjazdy i do domu.
Trzeba przyznać, że po wczorajszym intensywnym treningu czułem nogę i na powrocie marzyłem o tym żeby wreszcie usiąść w samochodzie (w którym miałem siekierę), ale to było słodkie zmęczenie.
Ze spotkań - minęliśmy dużą grupkę pod wodzą Mateusza Rybczyńskiego, W okolicy przejazdu kolejowego chyba Macieja B. z jakąś koleżanką i w ogóle całą kupę wiary na kuftach - wiosna się narechlała szag nie?
I na koniec tytułowa Siekiera


  • DST 24.00km
  • Czas 01:00
  • VAVG 24.00km/h
  • VMAX 48.57km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Sprzęt Kross sztywniaczek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Lekki powiew wiosny

Sobota, 6 kwietnia 2013 · dodano: 06.04.2013 | Komentarze 2

Dziś jak wspomniałem chata wolna, dzieci nie ma - to.... no jeśli słonko tak przyjaźnie przyświeca - trzeba wziąć rower...
Napompowałem Aśce szoskę i ruszyliśmy na małą pętelkę po okolicy. Słonko świeciło śnieg topniał a myśmy kręcili.
Kategoria Zez ślubnom


  • DST 62.00km
  • Czas 02:05
  • VAVG 29.76km/h
  • VMAX 48.31km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • HRmax 173 ( 96%)
  • HRavg 148 ( 82%)
  • Kalorie 1363kcal
  • Sprzęt Helga
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na rundach

Sobota, 6 kwietnia 2013 · dodano: 06.04.2013 | Komentarze 1

Dziś z FTI od 9 ze Starołynki. Jadąc samochodem do Poznania minąłem Macieja pomykającego swoim wypasionym szpecykiem po starej piętce - no żeby jeździć trzeba jeździć.
No i ja się staram. W każdym razie dziś wystartowaliśmy w 5: Jacek, Błażej, Piotrek i na występach gościnnych Paweł Bober.
Dzisiaj robiliśmy interwałowe rundy, no trzeba przyznać że ogień był - zwłaszcza jak pociągnąłem sam całą rundkę - to podjeździk od Czapur do Poznania wydawał mi się pionowy. Poza tym było fajnie szybko i na zmianach. Na rudach średnia wyszła ok 32,5 po rozjeździe spadła do ponad 31. Ale ogólnie jechało mi się dziś dobrze i czułem że schowany na kole mógłbym dziś znacznie mocniej pociągnąć albo machnąć jeszcze ze dwie rundy.

Potem spokojny przejazd na Rusa gdzie Asia zostawiła samochód - bo po sprzedaniu dzieciaków sama wsiadła na rower. Więc ja pojechałem autem popilotować ją trochę.
I po tych rowerowych peregrynacjach pojechaliśmy do domu.

  • DST 3.00km
  • Czas 00:08
  • VAVG 22.50km/h
  • VMAX 31.57km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Sprzęt Helga
  • Aktywność Jazda na rowerze

Tom se pojeździł

Wtorek, 2 kwietnia 2013 · dodano: 03.04.2013 | Komentarze 3

Zaczęło się że chciałem wyjechać zimówką - okazało się że ma panę w przednim kole.
Szybka inspekcja koła wykazała że dętka została zablokowana przez opaskę która się przesunęła na feldze. Efekt zepsuta opaska i dętka.
No cóż postanowiłem wziąć szoskę. Ruszyłem na Wierzyce, ledwie dojechałem do ulicy Czerniejewskiej usłyszałem w rowerze niepokojące puk puk. Sprawdzam czy hamulec przedni nie trze się o felgę, nie.... ale coś miękko się jedzie. Patrzę - tył siada. Uznałem to za znak od bogów - dziś nie jest twój dzień na jazdę. I tyle wyszło z trenowania. Ale w sumie i tak mi się nie chciało. No ale z drugiej strony jak już założyłem te 57 warstw ciuchów to warto byłoby przejechać się ciut więcej niż te 3 kilometry...
Kategoria Nyndza


  • DST 52.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 02:27
  • VAVG 21.22km/h
  • VMAX 39.23km/h
  • Temperatura -0.7°C
  • HRmax 163 ( 91%)
  • HRavg 138 ( 77%)
  • Kalorie 1650kcal
  • Sprzęt Kross sztywniaczek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Primaaprilisowy lany poniedziałek

Poniedziałek, 1 kwietnia 2013 · dodano: 01.04.2013 | Komentarze 5

...jakby przypadł w piątek 13 to by wszystko się zgadzało.
W każdym razie wstałem rano patrzę przez okno patrzę na to co napadało i myślę - a może jednak biegówki, albo zostać w domu :)
Dzwonię do Macieja z którym się umówiłem poprzedniego dnia z nadzieją, że jednak wymiękł.... na szczęście to twardy .... i mówi jadę. No cóż nie było wyjścia. Ale jak cierpieć to najlepiej w grupie - puszczam więc szybką eskę do Marcina - "może byś wybrał się na mały trip ze mną i z Maciejem"... telefon za chwilę oddzwania - kolejny waryjot, matko moja w Pobiedziajach i okolicach, aż roi się od waryjatów.
No nic wyjeżdżamy z Maciejem we wszechogarniającą biel i kierujemy się na hacjendę naszego znajomego doktora. Doktor w pogotowiu :) i po chwili już w trojcu którą jak wiadomo Boh lubit' jedziemy na Wierzyce.
Asfalt można się domyślać jest pod tym białym - ale tylko można się domyślać, bo białe jest wszystko białe drzewa, białe pola, białe drogi, wszystko białe, białe, białe. O przepraszam jak przejeżdżamy pod wiaduktem koło S5 to okazuje się że jednak jest i czarne na drodze - ale to tylko na chwilę, bo potem biało, biało, biało. Po pewnym czasie trafiamy w końcu na posolone drogi i w sumie nie wiadomo czy jednak biało, biało, biało nie było lepsze niż biało, szaro, mokro, słono. No ale jedziemy, w Buszkówcu mijamy znajome mi żurawie-leniwce, patrzą na nas żurawim obojętnym wzrokiem. To i my je olewamy i jedziemy dalej... a zapomniałem poza tym że padało białe to jeszcze wiało - wiadomo wiosna. A wiosną wieje. W Biskupicach opuszcza nas Marcin, a my z Maciejem kierujemy się na OSa pomiędzy Gorzkim Polem a Jerzynem - czyli na fragment terenowy.
Fragmenty są doprawdy ciężko przejezdne - pod białym jest czarne błoto a koleiny sięgają osi suportu. W takich warunkach nie widzę możliwości przejechania po lesie czegoś więcej niż mini. Zresztą potem już szybko pognaliśmy do domu gdzie czekała żona z którą pojechałem na rekonesans gogolowego jajeczka - czyli planowanego objazdu trasy maratonu w Murowanej. Na starcie stawiło się około 30 kolejnych waryjotów w tym mój znajomy Jacek B. (boże z kim ja się zadaję) i pojechali, a my zostaliśmy. Dzieci urządziły mi lany poniedziałek a ja nie pozostałem im dłużny.
Dzieci zrobiły lany poniedziałek © Z3Waza

...a ja nie pozostałem im dłużny © Z3Waza

A potem to pojechaliśmy na spacer w okolice Dziewiczej Góry zobaczyć jak to wygląda... no i wygląda słabo. Zresztą Jacek mi potwierdził, że w okolicach Trojanki po prostu "nie dało się jechać". Ale w sumie rowerowo dzień udany, choć w kwietniu wolałbym nie jeździć w membranie, w ochraniaczach i podwójnych rękawicach. No ale u nas w Nowosybirsku tak to już jest.
Podjazd na Dziewiczą na 2 tygodnie przed maratonem © Z3Waza

Bałwan wielkanocny © Z3Waza

Ps. A to liścik mojej córki do Zajączka
A to list od mojej córki do Zajączka © Z3Waza


  • DST 81.00km
  • Czas 03:23
  • VAVG 23.94km/h
  • VMAX 40.18km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • HRmax 166 ( 92%)
  • HRavg 142 ( 79%)
  • Kalorie 2384kcal
  • Sprzęt Helga
  • Aktywność Jazda na rowerze

White Christmas

Niedziela, 31 marca 2013 · dodano: 31.03.2013 | Komentarze 1


W te Święta wybrałem się na szosowy przejazd po wielkanocnym? śniadanku u mamy - czyli start z Poznania.
Zacząłem od przejazdu przez Maltę - a tam w okolicy wieży sędziowskiej ciągle śnieg, więc chcąc nie chcąc zamieniłem moją szosówkę w hulajnogę. Dalej było już OK, no może poza wiatrem, który tradycyjnie wiał biednemu w twarz. No ale w wiosnę zawsze wieje, no nie? Zawsze trzeba się jakoś pocieszać, he he.
I tak sobie dojechałem do Jasina - a tu z przeciwka jakaś taka charakterystyczna sylwetka - pan Grigor jedzie.
Poklęliśmy trochę na warunki i razem pojechaliśmy na Kobylnicę, Wierzenicę i Wierzonkę a że Grigorowi było mało to odprowadził mnie drogą na Kowalskie kawałek. Na koniec Grigor machnął wspólną fotkę objeździł moją Helgę i zostawił mnie sam na sam z wiosennym wietrzykiem, który z każdą chwilą robił się coraz mniej wiosenny (no chyba że tak wiosna wygląda na Spitsbergenie albo w okolicach Nuuk. No nic w końcu zacząłem realizować główny plan dnia dzisiejszego czyli jazdę z kadencją ok. 110 4 razy po 10 minut - pod wiatr nie było to łatwe. I tak kręcąc jak chomik na karuzeli dojechałem w okolice Kociej a tam patrzę Żona moja Joanna pomyka - rzuciłem jej że robię dziesięć minut tempa i zawróciłem - jak się zrobiło z wiatrem to nagle kadencja wzrosła do 126 a kiedy wyrównałem kadencję wrzucając na blata i zrzucając kilka koronek to prędkość skoczyła do niemal 40 dyszek. No nic po zrobieniu kolejnych 10 minut zawróciłem po chwili spotykając Żonę popijającą z bidonu, akurat skończyło się 3 minuty odpoczynku więc ruszyłem na kolejną chomikową dziesięciominutówkę. Po tych próbach zużycia łożysk w korbie przeszedłem w tryb Bob Marley i dalej już pomalutku z żonką robiłem za lokomotywę, było to doświadczenie tyleż regenerujące co mrożące krew w żyłach a ściślej w palcach u rąk, które w końcu zaczęły próbować odpadać - tego mi było za dużo więc wrzuciłem blacik i pognałem do domu wstawić wodę na herbatę....
a śnieg padał i padał....
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkim bogatego Gwiazdora, rodzinnej atmosfery i wspólnych spotkań przy choince.
Czy to aby na pewno mi się coś popierniczyło?
Moje zgrabne cztery litery wypinają się na zimę © grigor86


  • DST 78.00km
  • Czas 02:48
  • VAVG 27.86km/h
  • VMAX 63.62km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • HRmax 175 ( 97%)
  • HRavg 146 ( 81%)
  • Kalorie 2249kcal
  • Sprzęt Helga
  • Aktywność Jazda na rowerze

W kwartecie

Sobota, 30 marca 2013 · dodano: 30.03.2013 | Komentarze 2

Rano zastanawiałem się jaki rower wziąć - szosę czy zimówkę - bo z nieba padało coś co nie wiadomo w co mogło się przerodzić. No ale dziś wjazd w ramach FTI, - wyjazd w kwartecie w składzie A.K. ,P.W., M.Z. i ja. Jakbym przyjechał góralem to pewnie bym tego nie przeżył :)
Poza kwartetem obstawa w postaci Stasia z gorącą herbatką - dzięki wielkie :)
Pogoda prawie wiosenna hehe - dziś może i słońca nie było a śnieg czasem sypał (o czym wspomniałem) to jednak bilans śniegowy był ujemny - widać że kryzys zimy nadchodzi wielkimi krokami, a w końcu nastąpi jakieś gwałtowne załamanie i recesja białego i wreszcie wyjdzie na wierz zielony i krajobraz przestanie być blado-gówniany. Wierzę w to głęboko.... a wiara ponoć czyni cuda.
Koniec dygresji.
Jazda bardzo przyjemna, tempo akurat, choć trzeba przyznać że za Przemkiem trzeba się sprężyć. Z rzeczy ciekawych odnotowania - jazda na szybkich zmianach, najazdy i podjazdy. Ogólnie jechało się dobrze, a na koniec jeszcze Zajączek przyniósł Horalky/Góralki. Wracając minęliśmy się z Igą i szybkie wesołych świąt i koledzy się rozjechali.
Pakując się do auta spotkałem Piotrka jadącego na trening z kumplami, a na powrocie samochodem minąłem Jerzego N. ze Swarzędza - mastersa którego śmignąłem niemal na kresce podczas ostatniego wyścigu niepodległości. Kurczę niedługo będę rozpoznawał każdego rowerzystę w Poznaniu i okolicach, hehe.
Na koniec wiosenna muzyczka :) Pozytywna i słoneczna.

Kategoria FTI, Sport, Zez wiaruchnom