Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi z3waza ze starożytniego miasteczka Pobiedziska. Mam przejechane 74680.40 kilometrów w tym 20878.01 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 24.70 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy z3waza.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Wycieczka

Dystans całkowity:7094.49 km (w terenie 4079.70 km; 57.51%)
Czas w ruchu:336:56
Średnia prędkość:19.93 km/h
Maksymalna prędkość:83.24 km/h
Suma podjazdów:21039 m
Maks. tętno maksymalne:179 (100 %)
Maks. tętno średnie:169 (94 %)
Suma kalorii:80153 kcal
Liczba aktywności:141
Średnio na aktywność:50.32 km i 2h 34m
Więcej statystyk
  • DST 55.00km
  • Czas 02:04
  • VAVG 26.61km/h
  • VMAX 83.24km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • HRmax 168 ( 93%)
  • HRavg 140 ( 78%)
  • Kalorie 1271kcal
  • Podjazdy 765m
  • Sprzęt Helga
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Helgą na Podkarpaciu

Środa, 12 czerwca 2013 · dodano: 12.06.2013 | Komentarze 3

Wczoraj jakoś się wystraszyłem pogody bo wyglądała tak:

Ale z dużej chmury był mały deszcz i trochę sobie plułem w brodę że jednak się nie wybrałem.
Ale dziś pochmurne niebo nie było mnie w stanie odwieść od pojeżdżenia trochę na rowerze, pojechałem więc w znane już sobie rejony okolic Lubenii, okolice te mają same zalety - fajne pagórki, mały ruch, dobry asfalt - czego więcej chcieć na szosie.
Dziś poeksplorowałem trochę bocznych dróżek co zaowocowało odnalezieniem kilku naprawdę sztywnych podjazdów i bardzo przyjemnych zjazdów. A to wszystko przy okazji robienia siły - no same pozytywy.
Na koniec pojechałem do Sołonki z założeniem że pobiję swój życiowy rekord maxspeeda, no i się udało, byłoby prawdopodobnie jeszcze lepiej, ale przeszkodził mi jadący z naprzeciwka samochód, a że droga jest dość wąska to trochę zcyrałem :)
Ale i tak rekord jest - na liczniku wyszło ponad 83, wg GPSa 87km/h
Jednak do dzisiejszego wyniku Asi troszkę jednak zabrakło ;)
Kolejny maxspeed z Sołonki © Z3Waza

A na koniec kilka zdjęć:
Św. Florian z Hermanowej © Z3Waza

Taki sobie widoczek na świat © Z3Waza

Słit focia przy solance © Z3Waza

Po prostu Sołonka © Z3Waza

Helga na placu zabaw © Z3Waza

I trasa


  • DST 9.00km
  • Teren 4.00km
  • Czas 00:38
  • VAVG 14.21km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Konik
  • Aktywność Jazda na rowerze

Parada rodzinna w Wyrzysku

Niedziela, 2 czerwca 2013 · dodano: 06.06.2013 | Komentarze 0

Był to bardzo ekstremalny rajd - trzeba było mieć oczy dookoła głowy bo dzieci wykonywały gwałtowne manewry wyprzedzając nieistniejących przeciwników. Moja własna córka Marta usiłowała mnie skasować skręcając nagle z prawa na lewo nie bacząc że jadę obok. Potem Zośce spadł kucyk uwiązany do kierownicy więc zatrzymała się nagle rzucając rower na środku drogi... mówię wam tylko 9 kilometrów a emocji więcej niż w niejednym maratonie.

  • DST 35.00km
  • Czas 01:31
  • VAVG 23.08km/h
  • VMAX 80.85km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • HRmax 158 ( 88%)
  • HRavg 132 ( 73%)
  • Kalorie 810kcal
  • Sprzęt Helga
  • Aktywność Jazda na rowerze

Okolice Lubenii

Czwartek, 16 maja 2013 · dodano: 17.05.2013 | Komentarze 5

W ostatni dzień pobytu na Rzeszowszczyźnie wystartowałem na poranny trening - na rowerze byłem o 6:00 - to był świetny pomysł - na dworze rześko ale już słonecznie - doskonała pogoda do jazdy. Najpierw z tego samego miejsca Lubenii koło cmentarza w kierunku Hermanowej to była mała rozgrzewka. W planach miałem najazdy z ostrym finiszem - znalazłem fajne miejsce - tuż przed początkiem serpentyny w Hermanowej była droga na Łazy - fajny stromy krótki podjazd i w dodatku asfalt jak nie w Polsce.
Podrzeszowskie asfalty jak nie w Polsce © Z3Waza

Po kilkukrotnym zrobieniu tego podjazdu. Postałem chwilę i się zachwyciłem pięknem dnia i widokiem na okalające mnie pagórki.
Pogórze Dynowskie © Z3Waza


Piekny rześki majowy poranek © Z3Waza


Niestety fotki są robione (jakby to powiedział Grigor) okładziną hamulcową stąd ich jakość jest jaka jest.
Po tych doznaniach zrobiłem sobie tzw. baja bongo i zacząłem szukać co ciekawszych podjazdów. W końcu w Straszydlach skierowałem się na Sołonki i to było to. Najpierw podjechałem do tzw. Chłopskiego Mostu o którym coś tam przeczytałem w necie. Jak chcecie to sobie sami poczytajcie:

Tablica informacyjna Chłopski Most © Z3Waza


A oto sam most - trochę zarośnięty. Pozostaje wierzyć, że faktycznie jest tak wykonany jak piszą.
Chłopski Most © Z3Waza


A że okoliczności przyrody były piękne, zrobiłem i fotkę Heldze. Niech ma:

Bolid przy mostku © Z3Waza


A potem pojechałem na Sołonkę -to był fajny podjazd - dość długi i stromy. A na końcu było pięknie zagospodarowane źródło Solankowe. Niestety mój telefon osłabł i nie było czym pstrykać fotki.
Więc umieszczam fotkę ze strony gminy

A fakt że podjazd był stromy udokumentowałem życiowym maxspeedem którego fotka jest poniżej.
Szkoda jedynie że nie było czasu na podjechanie jeszcze parę razy tego naprawdę fajnego podjazdu. Bo w kolejnych zjazdach z pewnością pobiłbym swój rekord po raz kolejny. Myślę że 90km/h byłoby spokojnie w zasięgu.
Max speed © Z3Waza


  • DST 46.00km
  • Teren 23.00km
  • Czas 02:11
  • VAVG 21.07km/h
  • VMAX 40.63km/h
  • Temperatura -7.0°C
  • HRmax 163 ( 91%)
  • HRavg 139 ( 77%)
  • Kalorie 1537kcal
  • Sprzęt Kross sztywniaczek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dobry styczniowy trening

Sobota, 23 marca 2013 · dodano: 23.03.2013 | Komentarze 9

Weekendowy wyjazd Marcinem. Ze względu na panujący mróz postanowiliśmy przejechać się troszkę po lesie. Trasa biegła głównie przez szerokie drogi śródleśne. Wybór o tyle dobry, że na tych drogach śnieg był ubity i przejezdny przy zachowaniu minimum balansu. Gorzej zrobiło się okolicach jeziorek Uli, Baba, Cyganek - tam kopny śnieg powodował że jazda była prawdziwą ekwilibrystyką - za to robiło się ciepło bo pracowały nie tylko nogi. W końcu zaliczyłem pięknego szczupaka prosto w śnieg - rzecz w sumie śmieszna a do tego bezbolesna. Potem pojechaliśmy na Graby - tam droga prowadziła po regularnym lodzie - po pewnym treningu jazda na takiej nawierzchni jest w sumie przyjemna. Wracać postanowiliśmy asfaltem przez Czerniejewo - tym bardziej że przy powrocie mieliśmy korzystniejszy wiatr co oznaczało że nosy raczej nam nie odpadną. Na drodze do Czerniejewa spotkałem kierowcę mordercę, który sprawdzał moje opanowanie przejeżdżając na gazetę z prędkością grubo przekraczającą 100km/h. Chuj miał szczęście że się nie zatrzymał w Czerniejewie bo dostałby w ryja i kopa w dupę jak nic.
Za to przy wiadukcie w Wierzycach spotkaliśmy bikestatowiczów - MarcinaGT i Jerzego, którzy jechali od strony Gniezna. Po krótkiej rozmowie skierowaliśmy się w swoje strony. My wzdłuż S5 w kierunku na Iwno, pchani przez wiatr, osiągaliśmy ze spokojem 33km/h. No a potem już do domu na czekające na podgrzanie piwo Tatra Grzaniec. Na koniec zdjęcie sprzed roku - moment kiedy pierwszy raz spotkałem w realu Marcina oraz zdjęcia z dzisiaj. Zagadka dla spostrzegawczych - czym różnią się te zdjęcia.
Spotkanie z imiennikiem © Z3Waza

Plaża słońce wiosna © Z3Waza

Kania na plaży © Z3Waza


  • DST 31.00km
  • Teren 15.00km
  • Czas 02:13
  • VAVG 13.98km/h
  • VMAX 36.42km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Sprzęt Kross sztywniaczek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dobry roku początek...

Wtorek, 1 stycznia 2013 · dodano: 01.01.2013 | Komentarze 3

Zaczęło się od spotkania poznańskich rowerzystów na Rusałce - była to już chyba 13 taka inauguracja kolejnego roku rowerowania.
My po pozostawieniu dzieci u mojej mamy podjechaliśmy tam autem. Kiedy szykowaliśmy się przy samochodzie zaparkowanym nieopodal parku Sołackiego, widzieliśmy pełno rowerzystów zmierzających do miejsca startu. Cała inauguracja to była pętelka wokół Rusałki w spacerowym tempie.
Na starcie stawiła się cała wuchta wiary zez Poznania i okolicznych fyrtli - a najważniejsze że pokazali się nasi teamowi koledzy - JP, Jarek i Kłosiu. Oprócz tych najważniejszych byli: ten bez którego żadne ważniejsze rowerowe wydarzenie nie może się odbyć - red. Kurek :), cała banda od Ryby, ten którego nie da się nie usłyszeć - Rysiu Bruździński, Pyrcyki - Jacek Głowacki z żoną, Michał i Asia Zbroszczykowie, wiara z Nutraxx, Dawcy Szpiku, pan Jurek z Buku, Jurek Gaduła (zwany również Migaczyk), Kamil ze Swaja którego nie przyuważyliśmy - ale nie ma się co dziwić, gdyż rowerzystów przybyłą cała masa. Był też browar Fortuna ze swoim produktem i możliwość wygrania jakichś nagród. Jednak red. Kurek gadał i gadał, a nam robiło się coraz zimniej więc zrezygnowaliśmy z mirażu zdobycia upragnionej nagrody w tomboli i ruszyliśmy na tereny treningowe Jarka - czyli na okolice góry Morasko. Trzeba przyznać że fascynaci rowerowania zrobili tam kawał dobrej roboty - przygotowali trudne technicznie, pokręcone ścieżki na stromych stokach - super miejsce do trenowania techniki. Ścieżki te obnażają bezlitośnie moje braki w tejże, co nie zmienia faktu, że zabawa była przednia nawet na oponach nieprzystosowanych do jazdy po błocie - a może dzięki temu jeszcze lepsza. Udaną eksploracje tego rejonu zakończyliśmy podjazdem "po schodach", a potem wróciliśmy już ucywilizowanymi ścieżkami wzdłuż ul. Mieszka I i parkiem Wodziczki na Sołacz. Bardzo udany początek roku, oby tak dalej :)
Zdjęcie od pana Jurka:
"rodzinny" portret ... © Jurek57

I zdjęcia od JP
Część Goggle Teamu z panem Jurkiem © Z3Waza

Morasko 2013 © Z3Waza


  • DST 22.00km
  • Teren 22.00km
  • Czas 01:18
  • VAVG 16.92km/h
  • VMAX 46.23km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • HRmax 160 ( 89%)
  • HRavg 120 ( 67%)
  • Kalorie 897kcal
  • Sprzęt Kross sztywniaczek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Porzundek musi być

Poniedziałek, 3 grudnia 2012 · dodano: 03.12.2012 | Komentarze 4

Ponieważ dziś rano musiałem zostawić samochód w warsztacie to zrobiłem sobie dzień wolnego i wykorzystałem to na odwiedzenie Parku Krajobrazowego Promno w celu posprzątania oznaczeń po wczorajszym wyścigu. Las z rana aż się prosił żeby po nim pojeździć - cudowny spokój i cisza, szron na gałązkach i lekki mrozik który spowodował że nie było śladu po wczorajszym błocie, zamiast tego były stanowiące temat przewodni bieżącego miesiąca zmarznięte grudy. Najciekawsze że w jednym miejscu (na rozwidleniu po hopkach) ktoś przestawił oznaczenie, a na zakręcie 270 st. zaraz potem nawet je zerwał... cóż czyżby konkurencja coś wywęszyła??
Po posprzątaniu zrobiłem sobie hopki w przyjemniejszą stronę przy okazji robiąc dzisiejszego maksspida i wróciłem do domu drogą obok starego kirkutu i wzdłuż jeziora dobre.
Kategoria Sam na sam, Wycieczka


  • DST 53.00km
  • Teren 52.00km
  • VMAX 49.60km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • HRmax 148
  • HRavg 108 ( 60%)
  • Sprzęt Konik
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jesienna bujanka

Niedziela, 21 października 2012 · dodano: 21.10.2012 | Komentarze 4

Dziś o 7:30 mieliśmy ruszyć z Sebą na szosę - Asia miała zaplanowaną wycieczkę w okolice Kłecka do pomnika upamiętniającego spalenie czarownic. Niestety mgła nie dała nam szansy i nawet przełożenie startu wycieczki na 8:00 nie zmieniło wiele w okolicznościach przyrody. Cóż zostało nam więc ruszyć góralami w okoliczne lasy. W trakcie jazdy pojawił się spontaniczny pomysł żeby wyjechać na przeciw wiaruchnie co dziś objeżdżała ring. A tą wiaruchną byli Paulina, JG, JP i ZR. Po przejechaniu paru kilometrów z nimi pojechaliśmy do PK Promno - moim tajnym planem było odnalezienie okazałego egzemplarza sowy, którego namierzyłem na wczorajszej wycieczce z Kłosiem i Josipem - i hurra udało się nikt go przez 24h nie znalazł. A grzybek był niczego sobie - zresztą można będzie go zobaczyć na wpisie Aśki.
No i poza tym był to bardzo smaczny grzybek... właśnie przed chwilą go zjadłem :)
No i tyle z wycieczki - w sumie pomimo wszechobecnej szarości i wilgoci las prezentował się pięknie w jesiennych barwach i w ogóle było super luźno i fajnie - z ciekawości zabrałem pulsaka - moje tętno średnie na dziś wyniosło 108 i nie przekroczyło 148 - na takim luziku nie jechałem od nie pamiętam kiedy.
Przyjemne te niedzielne wycieczki. No i towarzystwo doborowe.

  • DST 149.00km
  • Teren 100.00km
  • Czas 06:50
  • VAVG 21.80km/h
  • VMAX 63.10km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Podjazdy 534m
  • Sprzęt Konik
  • Aktywność Jazda na rowerze

Atrakcje WPNu z bajkstatowiczami

Niedziela, 14 października 2012 · dodano: 14.10.2012 | Komentarze 4

Dzisiejsza wycieczka zaczęła się o wschodzie Słońca, czyli o 7:20. Słonko szybko zmieniało się z wielkiej czerwonej plamy w złotą kulę a ja z Sebą grzaliśmy na swarzędzki rynek gdzie czekali na nas Grigor z Michałem vel Maciejem :D
Potem przelot przez Maltę o tej porze przyjemnie pustą i rura na Nadwarciański do Puszczykowa. Tam krótki popas w miejscowym sklepie i pojechaliśmy pod kultowy sklep BCM Nowatex.
Stamtąd czerwonym i grajzerówką do siedziby WPNu i dalej nad Góreckie. Grigor oczywiście co i rusz zarządzał sesje foto. Rezultaty z pewnością opublikuje na swoim blogu.
No a potem nastąpiły najważniejsze rodzynki tej wyprawy - singiel wzdłuż jeziora Łódzko-Dymaczewskiego i sinusoidy JPBike'a
Potem zaliczyliśmy lekkie zagubienie się w lesie ale i tak dotarliśmy w okolice Osowej Góry, gdzie i ja postanowiłem zrobić kilka fotek na pamiątkę tego wyjazdu.



A na koniec mała animacja pt. "Pojawiam się i znikam"

Dalej był obiadek w Rogalinie i powrót szosą do domu.
Bardzo udana wycieczka. Mam nadzieję, że to nie tylko moja opinia ;)

  • DST 70.00km
  • Teren 50.00km
  • Czas 03:28
  • VAVG 20.19km/h
  • VMAX 36.70km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 139m
  • Sprzęt Konik
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po Poznaniu i okolicach

Sobota, 13 października 2012 · dodano: 13.10.2012 | Komentarze 0

Dziś miałem kilka spraw do załatwienia - ogólnie skleroza nie boli. A potem zrobiliśmy sobie rowerowe spotkanko w okolicy Gruszczyna gdzie poobserwowaliśmy zapierające dech w piersiach ewolucje pilota-akrobaty.
Kategoria Wycieczka


  • DST 65.00km
  • Czas 02:38
  • VAVG 24.68km/h
  • VMAX 45.44km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Sprzęt Helga
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rodzinnie szosowo

Niedziela, 7 października 2012 · dodano: 07.10.2012 | Komentarze 4

Dzisiaj odwiedził mnie tata na swojej pięknej błękitnej ze stali Reynolds wykonanej szosóweczce Gazelle. Gazelle jest fantastyczna - na osprzęcie Shimano 600 - sześciobiegowym. Cudowna oldschoolowa maszyna.
Postanowiłem odprowadzić ojca do Poznania, i tak wyruszyliśmy sobie we dwóch asfaltem przez Tuczno, Wierzonkę do Koziegłów. Tata ostatnio zbyt wiele nie kręci, a dodatkowo powrót był pod wiatr. Tak więc nie przekraczaliśmy 25 km/h a pod górki to mój rodziciel zostawał gdzieś tam hen hen.
Dojechaliśmy razem w okolice CH Malta. I stamtąd już z wiatrem ruszyłem sam. Na powrocie średnia zbliżyła się mocno do 31 i bez specjalnej napinki. No cóż wiatr był mi sprzymierzeńcem.
Kategoria Wycieczka